Shinrin Yoku – powrót do pierwotnego domu

Zapraszam do lektury artykułu Mileny Wyszyńskiej, psychologa z wieloletnim doświadczeniem zawodowym, która dziś poleca nam interesującą książkę 🙂

 

Pamiętam moje powroty do domu po ciężkiej, sesji letniej podczas studiów. Wyjazd z Bydgoszczy pociągiem, podróż, później czekanie na autobus PKS na dworcu we Włocławku. Droga do mojej ukochanej wsi…. Pamiętam, kiedy wjeżdżałam w aleję obsadzoną wielkimi kasztanowcami, zalewającą zieleń i zapach spokoju. Już wtedy wiedziałam, że wrócę tu po studiach, ale nie wiedziałam, że to, co czułam wracając na wieś było moim małym Shinrin Yoku…

Niedawno zakochałam się w książce Shinrin Yoku. Japońska sztuka czerpania mocy z przyrody autorstwa Hectora Garcia i Francesca Miralesa. Książka jest mi bardzo bliska z trzech powodów.

Po pierwsze poleciła mi ją kobieta, dzięki której spojrzałam inaczej na kwestię pewności siebie, życia w zgodzie ze sobą i bycia Kobietą na Swoim (dziękuję Justyno Niebieszczańska https://justynaniebieszczanska.com/ https://www.kobietanaswoim.pl/). Po drugie, książka ukazuje jak wiele łączy człowieka ze światem przyrody, którego jest przecież częścią. Nie da się nas wyrwać z objęć naszego „pierwotnego domu”, czyli natury, lasu. Ci, którzy to zrobili, płacą własnym spokojem, zdrowiem, niekiedy nawet życiem… Po trzecie i najważniejsze z punktu widzenia tematyki bloga – sztuka Shinrin Yoku jest ściśle związana z byciem poza miastem, a więc na terenach wiejskich.

Tak niewiele trzeba, abyśmy byli szczęśliWSI

Autorzy książki przytaczają szereg badań, które utwierdzają w przekonaniu, że życie na wsi, w otoczeniu przyrody, daje zbawienne rezultaty i w perspektywie długofalowej jest dla nas ratunkiem w dobie urbanizacji naszego życia. Przeprowadzono na przykład eksperyment, w którym dwóm grupom osób nałożono okulary wirtualnej rzeczywistości. Pierwsza grupa wirtualnie „spacerowała” w mieście, podczas gdy druga robiła to samo na wsi. W trakcie badania mierzono uczestnikom zmienne fizjologiczne. Okazało się, że sam wirtualny spacer po mieście wywołał stres, negatywnie wpłynął na stan emocjonalny badanych. Przytłaczająca ilość bodźców wzrokowych i słuchowych oraz atmosfera miejska wyzwalały u uczestników badania wrażenie opresji, ścisku i przykre emocje.

W książce zawarte jest proste zestawienie czynników, jakie wiążą się z życiem na wsi i w mieście. Wśród nich znalazło się na przykład ryzyko pojawienia się chorób psychicznych, które jest istotnie wyższe dla ludzi żyjących w miejskich aglomeracjach. Różnice dotyczą także ilości i jakości nawiązywanych relacji międzyludzkich. Na wsi mamy kontakt ze stosunkowo mniejszą liczbą osób, jednak relacje społeczne są głębsze i noszą znamiona więzi. Inaczej jest w mieście – żyjemy wśród wielu ludzi, a jednak samotnie. Nie bez znaczenia pozostaje również reakcja człowieka na kolor zielony. Jego obfitość na wsi redukuje poziom stresu, zmniejsza napięcie emocjonalne, działa wyciszająco. W całym zestawieniu zaskakuje jeszcze jedno spostrzeżenie – w mieście otoczeni jesteśmy prostymi i ostrymi krawędziami, równymi liniami budynków, ulic, znaków drogowych. Dowiedziono, że takie bodźce wydają nam się groźne, raniące, niebezpieczne. Są one obce naturze, w której dominują krzywe, nieregularne kształty. Natura w swej niedoskonałości okazuje się zatem być doskonała dla dobrostanu ciała i ducha. Wszystkie powyższe czynniki związane z życiem w mieście podnoszą wraz z hałasem i ogromną liczbą migających świateł poziom kortyzolu, czyli hormonu stresu. Zdecydowanie inaczej jest u osób mieszkających lub przebywających na wsi.

„…nowoczesność to ciąg dalszy naszego wygnania z raju”

Autorzy książki gruntownie zbadali jedną z wiosek na północy Okinawy w Japonii. Zamieszkuje tam najdłużej żyjąca populacja ludzka, stąd też miejsce to nazwano „wioską stulatków”. Jest ona otoczona dżunglą i morzem, a mieszkańcy jedzą to, co sami wyhodują. Ludzie z tej wioski oceniali swoje życie jako szczęśliwsze, pełniejsze. Rzadziej i łagodniej chorowali. Z całą pewnością wpływ na to miał ich tryb i środowisko życia.

Praktykowanie Shinrin Yoku możliwe jest nie tylko w gęstym lesie. Autorzy wyjaśniają, w jaki sposób oddawać się tej sztuce na co dzień i jak zaadaptować naszą własną leśną oazę. Możemy zadbać o obecność zieleni w naszych domach, pielęgnować ogród, sad, spacerować nad stawem, rzeką… Niech nasze małe Shinrin Yoku będzie początkiem powrotu do utraconego raju.

 

Milena Wyszyńska  Zawodowo: psycholog i terapeuta z pasją. Prowadzi własną Pracownię Psychotechniczną, w której zajmuje się badaniami z zakresu psychologii transportu i pracy oraz terapią psychologiczną. Od kilku lat współpracuje z Uzdrowiskiem Wieniec-Zdrój prowadząc treningi relaksacyjne, wprowadzając kuracjuszy w tajniki zachowania dobrostanu duszy i ciała poprzez stosowanie rozmaitych technik relaksacyjnych. Prywatnie: mama dwójki dzieci i żona niezwykle cierpliwego mężczyzny, pasjonatka rozwoju osobistego i techniki zdobniczej decoupage.
www.psychotesty-wloclawek.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *